Wielki świat, małej Lenki

Wielki świat, małej Lenki

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Próbuje raczkowac!

Lenka od paru dni próbuje raczkowac :) zginą nóżki i podnosi sie na raczkach ale żeby przejść dalej to jeszcze musi opanować :) dzisiaj tak patrzyłam ze ten czas naprawdę szybko ucieka.. Lenka rośnie jak na drożdżach potrafi już dużo i każdego dnia coraz wiecej.. ech aż się lezka w oku kręci :))

Oglądam "Tomasza Lisa" kurde ludziom za przeproszenie się w tyłach poprzewracalo...

Jutro sylwester szczerze boję się jak mała zareaguje na ten cały 'huk' o północy.. mam nadzieje że się nie obudzi bo nasi sąsiedzi (niestety) sobie nie pożałuja. Jak co roku...

Życzymy wszystkim szczęśliwego nowego roku!! :*

piątek, 27 grudnia 2013

I po swietach.. ;)

Jak tam u Was po swietach? Przybylo pare kilo? ;-)

Obecnie jestesmy u dziadkow Lenki , u rodzicow Przemka. Mala spi, Przemek gra a ja korzystajac z chwili spokoju postanowiłam co ne co naskrobac ;-)

Trochę życie nam się uspokoiło. Moi rodzice się pogodzili mieszkają razem, my z Przemkiem też się staramy żeby już było dobrze. Mam nadzieję że tak już zostanie. ;-)

W środę Lena miała swoje święto. Została ochrzczona. ;-) kwestia chrzestnej nie uległa zmianie i została nia (niestety) siostra Przemka. Już żałuję tej decyzji. Przez cały pobyt w kościele, potem u nas na obiedzie nie miała Lenki na rękach nawet sekundę! No kurde. I oczywiście była pierwsza osobą która jako pierwsza pojechała do domu bo musiała się rozpakowac po przeprowadzce bo wieczorem była umówiona.. no proszę! Ale to nic Lenka ma inne ciocie które ją kochają bardziej. ♥

A wracając do chrztu to.stresowalam się strasznie,  a wyszło dobrze, nawet bardzo dobrze ;-)

Ja chyba też już idę spać. Czas odpocząć ;-)

środa, 18 grudnia 2013

Szczęśliwa 7 !! < 3

Dzisiaj parę słów od Lenki. ;)

Dzisiaj kończę 7 miesięcy. Kiedy to zleciało? Pamiętam jak jeszcze niedawno pan doktor wyciągnął mnie z brzuszka mamusi, a teraz już siedzę sama i czasami mamusia pozwala mi spróbować sił w chodziku. Podoba mi się, bo mogę sobie "iść" gdzie chce. Mamusia dba o to, żebym w nic się nie uderzyła. Chyba mnie kocha, co? :) 
Umiem już dużo rzeczy umiem siedzieć, ale jeszcze nie umiem sama usiąść tylko jak mamusia mi pomoże to wtedy siedzę dłuuugo i lubię się tak bawić jak mamusia położy mi wszystkie zabawki na łóżko i siedzimy i się bawimy. 
Lubię się też wygłupiać z tatą. Straszymy się tak "łaaaa!" Bardzo to lubię, wtedy tak się śmieję i piszczę ze szczęścia, że aż chyba sąsiedzi mnie słyszą :) 
Rosnę, rosnę, rosnę.. Pampersy mamusia mi kupuje już rozmiar 4, bo w tamtych już było mi ciasno, a teraz mam luzik. :) Ubranka noszę różne. Od 74 wzwyż ostatnio mama ubrała mi bluzkę rozmiar 92 i wiecie, że była mi idealna? Chyba coś nie tak z tymi rozmiarami, bo ja na pewno taka duża nie jestem. :)
Tydzień temu byłyśmy z mamusią na moim ostatnim szczepieniu przed skończeniem roku (ale mamusia już chyba o tym pisała) i ważyłam 8100g. Mamusia się martwiła, czy dobrze dobieram, ale pani doktor powiedziała, że jest wszystko dobrze. To najważniejsze! :) Zapomniałam Wam opowiedzieć jak bardzo lubię się turlać!! Mamusia i tatuś muszą mnie teraz dużo pilnować, bo jak bawię się na łóżku to raz dwa już się przewracam na brzuszek i na plecy i tak w kółko. Teraz daję trochę rodzicom popalić w nocy, bo chce spać na brzuchu a mamusia mi nie pozwala, bo się o mnie martwi, ale mi tak wygodniej. A wy jak myślicie, czy to bezpieczne? 
Mam dwa ząbki i chyba wychodzą mi kolejne, bo boli i dużo płacze, ale mamusia mnie przytula i się wygłupiamy i od razu zapominam o bólu.
Nie lubię się rozstawać z mamusią :( Wczoraj jak mamusia mnie zostawiła u cioci to cały dzień płakałam i nawet nie chciałam iść spać. Dopiero jak mamusia przyjechała i mnie przytuliła to usnęłam u niej na rączkach, a potem przyjechał po nas tatuś i pojechaliśmy do domku i znowu spałam, musiałam zregenerować siły na wieczorne wygłupy z rodzicami. A i byliśmy jeszcze chwilę u babci zanim poszłam spać. Babcia też mnie chyba kocha, bo mnie duuużo przytulała i wygłupiała się ze mną.
Mam już ulubione zabawki! :) Lubię mojego misia (jeszcze nie ma imienia) i mama mnie kiedyś złapała na tym  jak nie spałam tylko dawałam smoczka misiowi hihihi. Ale on chyba nie lubi smoczka :)
A w piątek jadę z mamą do szkoły, na wigilie. Dostałam specjalnie zaproszenie :)

tak wyglądałam 7 miesięcy temu



a tak teraz :) 




zmieniłam się? :) 

Oddaje głos mamusi :*

Jako, że Lenka to już duża dziewczynka planuję oduczyć ją zasypiania na rękach. Macie jakieś pomysły? Bo moje ręce już powoli odmawiają posłuszeństwa, a Lenka potrafi być uparta. :) 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Poprawimy się?

Takiej dlugiej przerwy na blogu to chyba jeszcze nie mialam.. Teraz bede niala duuuuzo wolnego wiec postaram sie nadrobic. Przerwe swiateczna zaczynam 20 grudnia a do szkoly wracam 7 stycznia, po prostu bajka ;)) Tyle czasu tylko dla Lenki.

Co u mnie? hm zyje na pelnych obrotach ale wszystko wynagradza mi moje male sloneczko ♥ ostatnio pisałam próbne matury i egzaminy. Nie zdałam tylko matematyki, bo zabrakło mi 3pkt. Ogólnie myślałam, że będzie gorzej, ale nie ukrywam, że jestem miło zaskoczona :) Oceny też mam dobre, najlepsze jakie w życiu miałam chyba :P Myślę, że to dzięki Lence, to ona mnie tak motywuje. 

Niedługo święta. Pierwsze święta gdzie Lenka będzie po drugiej stronie brzuszka. Rok temu była w brzuchu wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będzie dziewczynka, że będzie Lenka, wtedy była moim kochanym robaczkiem, teraz mogę ją przytulić, pocałować. Jest po prostu dla mnie wszystkim. ♥

Mamy za sobą ostatnie szczepienie przed skończeniem roku. Następne dopiero w czerwcu. Ukłucie samo w sobie nie było dla małej takie straszne. Gorzej było parę godzin po szczepieniu i następnego dnia. Lenka była marudna jak nigdy. Aż mi serce pękało jak tak płakała. Teraz wychodzą nam kolejne ząbki, bo znowu się zaczyna lekkie marudzenie i Lenka ma dość mocno opuchnięte dziąsełko i góry, ale kto jak kto my zawsze damy radę!! :)

25grudnia czeka nas wielka uroczystość. Chrzest Lenki. Dlaczego dopiero teraz? Chrzestny Lenki (mój brat) był za granicą i dopiero teraz udało mu się przyjechać. Było ciężko, ksiądz był nieustępliwy, ale.. w końcu się udało :) Chrzestna zostaje bez zmian (niestety) wiem, że to będzie najgorsza decyzja mojego życia, ale szczerze mam już serdecznie dość kłótni o to. Za parę lat to ona będzie żałować swojego słabego kontaktu z Leną, a czasu już nie cofnie...

Problemy gonią problemy. Rodzinne i nie tylko. Czasami już mam dość wszystkiego, ale mam Lenkę która swoim uśmiechem potrafi zmienić cały mój zły nastrój. I szczerze.. To nie wiem jak będzie ze mną i z P. Niby już było dobrze, ale teraz od nowa kryzys. Sama nie wiem co mam myśleć. Kłócimy się, denerwuje nawzajem i tak w kółko. Mamy Lenke, dla niej powinniśmy się starać no ale ile można? Ja już po prostu powoli wysiadam....



mały nieogar po drzemce :P



próbujemy swoich sił w chodziku :)




 ♥


czwartek, 7 listopada 2013

Sie dzieje, a co! :)

.. no tak dzieje się ;) Lenka ma 2 ząbki - na dole ;) Jeden już całkiem dobrze widać, drugi mniej, ale są! :) Próbuje sama siadać, uuuuuśmiecha się cały dzień i jest najukochańszym skarbiem na świecie! A za 11 dni skończy pół roku. I kiedy to zleciało? 

Ja codziennie stawiam czoło szkole.. Być może jest już lepiej, przyzwyczaiłam się do wstawania rana, obowiązków.. Ale i tak chciałabym odpocząć :) Ostatnio powróciły potworne bóle głowy.. To przez pogodę? 

Nie mam czasu żeby pisać częściej na blogu. Ale na bieżąco czytam wasze! :) Naprawdę :) I widzę jak ten czas leci, jak maluchy rosną, zmieniają się.. Ach. ;)


w komplecie <3

próbuje sama siedzieć :)



lubie buziaki od mamy :) 

poniedziałek, 21 października 2013

Zarazkowo.

Lenka już doszła do siebie, w nocy już nie kaszle. Został mały katarek do wyleczenia i będzie wszystko dobrze. Zarazki uciekły od Lenki i przeszły na mnie.. Rozłożyło mnie totalnie. Ale muszę spiąć pośladki i jutro mykam do szkoły. Nie ma co opuszczać :) W końcu dam radę...

"Dam radę" , "muszę dać radę" "poradzę sobie" to chyba najczęściej wypowiadane przeze mnie słowa.. Może jak będę powtarzać sobie to 100 razy dziennie to tak będzie? Musi! 

Staram się myśleć o wszystkim pozytywnie, są chwile załamki, ale przecież mam dla kogo się starać, tak? Nie powiem.. Nie raz już chciałam się poddać, rzucić tę szkołę daaaleko. Ale nie! Nie mogę. 

Ostatnio czuję się jakby sama z tym wszystkim.. Ze szkołą, z obowiązkami domowymi, z opieką nad Lenką.. Między mną, a P. COŚ się psuje.. Czasami są dni, że nie zamienimy ze sobą ani słowa. Tzn. ja proszę żeby on coś zrobił, on twierdzi, że jest zmęczony, ja się wkurzam i tak w kółko. Dlatego przez ostatnie dni już nawet nic nie mówię.. Wolę zrobić coś sama niż się denerwować. Czyżby kryzys? Na początku jak zamieszkaliśmy razem, urodziła się Lenka było idealnie. Dzieliliśmy się obowiązkami tak, żeby na wieczór wszystko było zrobione i żebyśmy mogli RAZEM odpocząć. A teraz? Teraz jest zupełnie inaczej.. Wczoraj wybuchłam. Popłakałam się i powiedziałam co czuję.. Wyszło tak, że P. posprzątał po obiedzie (wow!) z miną taką, że odechciało mi się już cokolwiek mówić. Oczywiście jak przyszedł czas na kąpiel Lenki byli u nas moi rodzice, moja siostra z chłopakiem to P. idealny mężczyzna. Wykąpał, ubrał (bo oczywiście ja robiłam to źle) uspał Lenkę. Czasami mam tego dość, bo mam wrażenie, że wszyscy obwiniają mnie, bo ja jestem nerwowa itd. Tylko, że nikt tego nie widzi, że wszystko jest na mojej głowie.. Ja też czasami bym chciała mieć prawo do zmęczenia...


Lence chyba rośnie ząbek. Od paru tygodni ślini się strasznie, a wczoraj wyczułam małą igiełkę. Czyżby coś chciało się przebić? :) Jak myślicie? :) 





 poranne zabawy z żółwikiem :))






środa, 16 października 2013

Długo nas nie było..

Właśnie, długo nas tutaj nie było. Wszystko to związane jest z moją szkołą. Każdą wolną chwilę, wolny wieczór poświęcam na naukę. Chce skończyć ten (ostatni) rok z dobrymi ocenami, a nie żeby tylko "skończyć". Odrabiam prace domowe, piszę dodatkowe referaty, robię prezentacje no i oczywiście uczę się na sprawdziany. W wolne soboty jeżdżę na korepetycje oraz fakultety. Po prostu.. staram się!! :) I mam nadzieję, że ktoś to kiedyś doceni.. 

Dzisiaj jesteśmy w domu razem. Lenkę dopadło przeziębienie. Może to na zęby? Bo ślini się nie miłosiernie. Wszystko się okaże :) Podajemy witaminę C, udrażniamy nosek wodą morską, a dwa razy dziennie stosujemy NASIVIN dla niemowlat no i syrop prawoślazowy na kaszelek. Poradzimy sobie, zwalczymy te brzydkie bakterie, które męczą mojego maluszka! :) Do lekarza nie mam co iść. Ostatnio powiedziała, że jeśli nie ma gorączki to wizyta jest niepotrzebna. Tak też robimy, ale jeśli do piątku nie będzie żadnej poprawy to pójdziemy, niech mnie nawet wyrzucą, ale upewnić się muszę czy to nie jest nic poważnego, a co! 

Lenka rośnie jak na drożdżach i jest wspaniała !! <3 Są dni kiedy nie możemy dojść do porozumienia, ale wtedy mocno się poprzytulamy i bunt niemowlęcy mija :P Tak jak pisałam,ma już za sobą pierwszą marchewkę i kaszkę. Teraz doszły jeszcze jagody, zupka jarzynowa, jabłko, herbatka malinowa. W lodówce czeka na nas jeszcze zupka marchewkowa z ryżem, ale to dopiero jak przejdzie przeziębienie. Dorośleje mi dziewczyna :) A jeszcze niedawno podawaliśmy tylko mleczko.. Coś za szybko ten czas ucieka :)

Teraz sobie smacznie śpi, w końcu.. :) Bo po porannym marudzeniu, krzyku, płaczu ja już sama nie miałam siły, a co dopiero taki mały szkrabek? Miejmy nadzieję, że wszystko szybko przejdzie i wróci mój kochany śmieszek <3

Idę dalej czuwać nad moją kruszynką :) Postaram się więcej pisać, obiecuję :) 
A jeśli możecie.. 3majcie kciuki za mnie, za szkołę :) Byle do kwietnia!! :) 




sobota, 28 września 2013

Bez narzekania, a co! :)

Mimo tego, że jest ciężko (jak wspomniałam w poprzednim poście) jestem szczęśliwa! Mam cudowną córeczkę i to najważniejsze, dla niej muszę dać radę i dzięki Lence jestem silna i wiem, że ze wszystkim sobie poradzę.. muszę tylko chcieć! :)) 

Jest weekend, w końcu wolne. W sumie nie cieszę, się z weekendu dlatego, że nie ma szkoły tylko dlatego, że mogę spędzić całe 2 dni z moją małą kruszynką, czego w ostatnim czasie bardzo mi brakuje. Późno wracam ze szkoły i zostaje nam bardzo mało czasu na bycie razem, ale wykorzystujemy go maksymalnie!! :) 
Ostatnio Lenka jest bardziej marudna. Być może dlatego, że była przeziębiona, a być może dlatego, że ząbki powoli mogą wychodzić? Bo ślini się nie miłosiernie, wszystko pakuje do buźki, dzisiaj "napadła" swojego miśka i chciała mu "odgryźć ucho" :P A teraz grzecznie śpi. 

Jemy kaszki, deserki, zupki :) Popijamy herbatką koperkową i baaardzo nam to smakuje. Nocki już (prawie) całe przesypiamy, po prostu jest super :)

Co mnie? Szkoła, dom, szkoła, fakultety, dom, szkoła fakultety, korepetycje, szkoła i tak w kółko. Są dni, że mi się nie chce, że mam dość, że chce się poddać, ale NIE! Muszę dać radę, mam dla kogo, prawda? Z j. polskiego muszę starać się najbardziej gdyż.. nauczycielka wymaga ode mnie więcej niż od wszystkich. Oczywiście nie obędzie się bez zbednych komentarzy typu "oh, Marta teraz nie ma czasu się uczyć, ma inne obowiązki" ale przepraszam bardzo, nie było mnie tydzień w szkole (byłam chora) i nie uzupełniłam jednej lekcji (a mam na to tydzień) to chyba mam prawo czegoś nie wiedzieć? Nie jestem robotem, żeby ogarnąc 14 przedmiotów w jeden wieczór, ale oczywiście to, że byłam chora nie jest ważne, ważne jest to, że mam dziecko i NIE MAM CZASU się uczyć jak to postrzega ta oto nauczycielka. Myślę, że z nią będę miała największe problemy w tym roku szkolnym. Z moją koleżanką która rok temu również urodziła było tak samo. Też od niej wymagała więcej (duuuuuużo więcej) aż do tego stopnia, że Dorota prawie nie ogarnęła i groziła jej 1. No nic są ludzie i "ludzie".

Dziś kolejna sobota sam na sam z Lenką P. w pracy pewnie znów do wieczora. Ech , nie lubie takich weekendów. 








a tak wygląda odpoczynek Lenki w łóżeczku :)



 mama daaaaj buziaaaka ! 




śmieszek kochany <3



a tak sobie odpoczywam :)




no i Lenka ma już swoją pierwszą mała kitkę :)

poniedziałek, 16 września 2013

Jest ciężko..

.. powiedziałabym, że nawet ciężko. Wstawanie o 5, cały dzień w szkole, powrót do domu o 17-18, obiad, nauka, zajmowanie Lenką i tak cały tydzień. Oczywiście P. pomaga mi jak tylko może, ale on sam wstaje o 5, o 19 wraca z pracy, wykąpie małą i też nie ma siły na nic więcej. Oby do kwietnia!! :)

W piątek nie byłam w szkole, bo Lena dostała katar i kaszelek, poszłam z nią do lekarza, a lekarka mnie wyśmiała (dosłownie!) że przyszłam z przeziębieniem. Powiedziała 'z katarem proszę nie przychodzić, dopiero jak kaszel będzie duszący' no masakra. Na szczęście mała czuję się już dobrze, za to przeszło na mnie. Od wczoraj gorączka, z oczu i z nosa się leje, kaszel, ból głowy. Mam nadzieję, że Lena ode mnie nic nie załapie. No i przez to dziś też jestem w domu, muszę jak najszybciej wyzdrowieć, żeby nie robić sobie zaległości, bo będzie jeszcze gorzej.. Ale nic, dam radę !! :) 

Od piątku podajemy kaszkę, a od soboty marchewke iii.. Lenka jest zachwycona! :) W piątek zjadła 50ml kaszki, w sobote 5 łyżeczek marchewki i popiła 125ml mleka, a wczoraj 5łyżeczek deserku i 50ml kaszki :) Głodomorek nasz mały :) Nic jej nie dolega, kupki robi normalne no i jest bardzo zadowolona co najważniejsze :)

Lenka jest taka kochana, coraz więcej się odzywa, cały czas się uśmiecha, już próbuje wstawać by usiąść, ale dupkę ma za ciężką hehe :) I tylko główka i nóżki idą do góry, a dupka zostaje :) 


Za 3 dni kończy 4 miesiące. I kiedy to zleciało? :))



Lenka też lubi się uczyć :)









poniedziałek, 2 września 2013

Mama wraca do szkoły..

.. już jutro :(


Szczerze? Kompletnie to do mnie nie dociera i w ogóle sobie tego nie wyobrażam. Myślę, że naukę i Lenkę pogodzę ze sobą, gorsza będzie ta rozłąka na cały dzień. To będzie straszne. Ale wiem, że muszę dać radę. Dla siebie i przede wszystkim dla Lenki. Trzymajcie kciuki!! :)

Stresuje mnie ta cała sytuacja do tego stopnia, że nie mogę spać. Chodzę niewyspana, nerwowa. Kłócimy się z P. pada za dużo słów, których potem żałuje. Ehh, mam nadzieje, że z czasem będzie lepiej.

Lenki "chrzestna" nadal się u nas nie pojawiła. Sama nie wiem co mam robić, jutro się z nią zobaczę, bo chodzimy razem do klasy. I wiecie co Wam powiem? Nawet nie wiem jak się zachować. Co mam jej powiedzieć? Czy w ogóle się nie odezwać i poczekać aż sama zrobi pierwszy krok? Nie wiem, naprawdę nie wiem.

Póki co idziemy cieszyć się sobą, bo niewiele czasu zostało :)



A to my razem <3


sobota, 24 sierpnia 2013

Sobotnie- samotnie.

Pogodna sobota, a my same w domku. P. niestety dzisiaj musiał iść do pracy, a już się cieszyłam, że weekend spędzimy na wspólnym odpoczynku. W tygodniu nie mamy za bardzo na to czasu. P. wraca koło 19, je obiado-kolacje, kąpiemy Lenkę i tak dzień ucieka. Na szczęście jutro niedziela, więc mam nadzieję, że odpoczniemy. I szczerze mam nadzieje, że rodzice P. nie zechcą przyjechać, bo po całym marudnym tygodniu naprawdę chciałabym odpocząć. 

Lena po południami, ok 17. zaczyna swoje przedstawienie. Krzyki, piski, płacz. Każda próba położenia do leżaczka, na łózko kończy się wieelkim krzykiem. Trzeba nosić, chodzić, pokazywać. Przez pierwszą chwilę nie jest to zbyt uciążliwe, ale np. po takim 3 godzinnym maratonie miałam dość. Przyszła czas na kąpiel i co? Dziecko podmienili! Lenka w wanience zamieniła się w aniołka. Śmiała się, pluskała nózkami, a po wyjęciu z wanienki znowu jakby ją szatan opętał. Dosłownie :P No nie pozstało nic jak wziąć poduszkę na kolana, włączyć odkurzać, położyć Lene na poduszkę i bujać. Po minucie Lenka spała! Szalone to nasze dziecko. :))

Kolejnym problem u nas stało się jedzenie. Lena ma zawsze wiele ciekawszych rzeczy obok siebie niż mleko. A to plucie mlekiem, szczypanie, śmianie się, wypluwanie butelki, okno, TV, dziś np. mleko piłyśmy 25min. a przeważnie po 10min. Lena już leży najedzona, po odbiciu. Ma też również życzenia jak ma być karmiona. Jest dzień, że tylko na stojąco, albo w leżaczku, albo z zapalonym światłem, albo po ciemku. I bądź tu człowieku mądry :P Buntowniczka mała mi rośnie. 

Zaczęła się strasznie ślinić i pakować wszystko do buzi. Pieluszkę  rączki, nawet gryzaka próbowała, ale chyba był za duży :P No i oczywiście moje palce też ją interesują. Przez to ślinienie często krztusi się ślina  przez co nie mogę jej zostawić samej. Czyżby to już zęby? Przecież dopiero tydzień temu skończyła 3miesiące. Jak ten czas leci, cholerka!! :)

A jak to jest ze spaniem w dzień u niemowląt? Lenka wydaje mi się, że śpi coraz więcej. Tzn. od rana do po południa śpi praktycznie cały czas, ma np. przerwe 1-2h i wtedy zasypia i budzi się po 2h na mleko i tak w kółko. No i też szybko zasypia w wózku i wieczorem ze spaniem też nie ma problemów. Czy to nie za dużo? :P Podobno do 6msc. niemowlę powinno spać baaaardzo dużo.. Ale czasami jest mi po prostu za cicho w domu :P 

No nic, trzeba iść zacząć robić jakiś obiadek ;)








pielucha i dydol musi być :D






piątek, 23 sierpnia 2013

Wracamy !! :)

Myślę, że już teraz mogę spokojnie wrócić na bloga. Wszystkie sprawy pozałatwiane, praktyki skończone, mieszkamy na swoim. :)

Co do tego ostatniego to cieszę się strasznie! :) Od tygodnia jesteśmy na swoim. Jest super! Spokój. Nikt nie mówi co mam robić, jak robić, kiedy to zrobić. Tego mi brakowało. :) Lenka zaaklimatyzowała się od razu. W piątek kiedy przebudziła się już w swoim nowym mieszkanku to rozglądała się, miała takie wielkie oczka i chyba do końca nie wiedziała gdzie jest, ale nockę przespała super i następnego dnia czuła się jak u siebie, a to najważniejsze :)

We wtorek byliśmy na szczepieniu. Lenka waży 6100g. wszystko jest bardzo dobrze, tylko mała ma problem z przewracaniem się z plecków na boki i odwrotnie, ale wszystko przez szynę i pediatra powiedziała, że nie mam się martwić, bo wygląda, że będzie wszystko dobrze. 4 razy badała ciemiączko, ale na szczęście wszystko jest ok, bo nie miała zastrzeżeń. Być może nie mogła dobrze wyczuć, przez bujną czuprynkę Lenki :) Co do kropeczki na paluszku to jest naczyniak i powinien się wchłonąć. W każdym razie to nic poważnego :)

Jesteśmy na etapie samodzielnego zasypiania Lenki (bez bujania w leżaczku) i idzie (mi) bardzo dobrze! Dlaczego mi? Bo P. cały czas twierdzi, że Lenka sama nie zaśnie, bo będzie płakać itd. A wcale tak nie jest. Może pierwszą minutkę się odzywa, a potem złoży rączki, pielucha na policzek, dyduś i Lenka odpływa. Jak na razie zasypia w naszym łożku i wtedy przenosimy ją do łożeczka, z czasem zmienimy na łózeczko. Nie wszystko od razu bo Lena oszaleje. Najważniejsze, że zaśnie sama, bez bujania, a mama może zrobić o wiele więcej niż jakbym miała ją bujać. No i drzemki w dzień są dłuższe, spokojniejsze i na pewno wygodniejsze :)

Kiedyś pisałam o problemie z chrzestną dla Lenki. Niby już było spokojnie, ale znowu pojawiają się problemy. Siostra P, która ma być chrzestną o Lence całkowicie zapomniała. Ostatni raz była u małej 2 miesiące temu!!! Będąc co weekend w naszym miasteczku. Przez ten czas również się nie odezwała jak Lenka itd. No więc po co naszej kruszynce taka chrzestna?! Sama nie mam kontaktu z moją chrzestną, a nie chciałabym żeby Lenka miała tak samo. Mam mieszane uczucia, a P. oczywiście nie widzi w tym nic złego i twierdzi, że przesadzam. Jakoś mi się nie wydaje..


Lenke w ostatnim czasie zainteresowały własne nózki :)




a tu jeszcze w piżamce :P



czwartek, 15 sierpnia 2013

Nie ma szyny! :)

Z bioderkami już wszystko dobrze, Lenka nie musi nosić szyny :)) USG główki też wyszło bardzo dobrze, więc dalsze wizyty nie są konieczne. Ale się cieszę!! :) 

Lenka teraz może w spokoju fikać nóżkami. Teraz kiedy jest bez szyny zauważam jaka ona jest już duża, a w szynie to było maleństwo :P Jak jechaliśmy do lekarza to tak się denerwowałam, że prawie się popłakałam ze stresu, ale w końcu jest wszystko dobrze :)

Dzisiaj dzień minie nam na odwiedzinach. Dwie prababcie Lenki mają dzisiaj imieniny, więc trzeba się pokazać hehe ;) 

Jutro ostatni dzień praktyk i wooolne. W końcu będę mogła być całe dnie z moją kruszynką :)

No i czekamy na wiadomość o szczepieniu. Niby jest po 6tyg. od ostatniego, a te 6tyg. minęło we wtorek, a z przychodni nikt nie dzwonił.. Myślicie, że powinnam zadzwonić, czy poczekać? Mnie również czeka szczepienie, ajajja. Bo wtedy kiedy powinnam być szczepiona, akurat byłam w ciąży, więc było to niemożliwe, więc teraz trzeba to załatwić.. Może uda się, że w jeden dzień będą kłuć nas razem hehe ;) 




tak rodzinnie :P


i do kogo Lenka jest podobna? :)

sobota, 10 sierpnia 2013

Małe zawieszenie. Co u nas?

Troszkę mnie tutaj nie było, a to wszystko spowodowane brakiem czasu. Na praktykach musiałam być do 15, bo byłam sama i musiałam czekać do końca. Jak wracałam to cały swój czas poświęcałam Lence, a wieczorem byłyśmy tak padnięte, że szybko zasypiałam. :) Postaram się szybko wszytsko nadrobić.  

Co u nas? Szyna niestety nadal jest w życiu Lenki. W środę jedziemy na kontrolę, więc może tym razem się uda. Oby :) Lenka bardzo marudzi wieczorami, wręcz krzyczy. Po kąpieli trudno ją ubrać, a co dopiero nakarmić. Nie wiem czym są spowodowane te humorki, ale mam nadzieję, że szybko to minie.

Na poprzedni weekend pojechaliśmy do rodziców P. Lenka zdała egzamin :) O 21 już spała, o 24 przebudziłam ją na mleko i potem spała do 6 rano. Dzielna ta nasza córeczka :) 

Postanowione. W środę/ czwartek się przeprowadzamy. Zobaczymy w który dzień będzie więcej czasu. Nie mogę się doczekać :) Życzcie mi cierpliwości do P. bo czasami mam chwilę, że mam go baaardzo dość. 

Spacerki z chłopakami nadal królują w naszym życiu, o! :) Lenka chyba dojrzała do spacerków, bo jak tylko włożę ją do wózka to się śmieje, a jak wyjdziemy tylko kawałek od domu to już zasypia i grzecznie śpi. Ale nie mogę jej przechwalać :P Cwaniaczek nasz mały. 






taka jestem już duża, o 


wtorek, 30 lipca 2013

86. Wizyta u lekarza.

Dzień dziś zaczęłyśmy wizytą u lekarza. Powód? Wczoraj zauważyłam u Lenki taki śluz na pieluszce. Niby różowy, niby pomarańczowy. Sama nie wiem co to za kolor. Przez myśl przeszło mi nawet, że może być to krew. Zadzwoniłam do położnej, ta powiedziała, że Lena może mieć zapalenie pęcherza i mam z nią iść do lekarza. Poczytałam w internecie, że przy zapaleniu pęcherza występuję wysoka gorączka, a u Lenki nic takiego nie było. Poszłyśmy do lekarza. Lenka przez całą wizytę się śmiała, "gadała", nawet jak pani dusiła jej na dole, na brzuszku. Lekarka stwierdziła, że NIC SIĘ NIE DZIEJE i zapisała nam probiotyk osłonowy dla dzieci od 3lat!! (do dopiero zauważyłam w domu) Zadzwoniłam do przychodni, był już inny lekarz i powiedział, że nie mam tego podawać małej tylko kupić coś o podobnym składzie, ale dla niemowląt. I jak tu wierzyć, że jest wszystko dobrze? Spotkałyście się może z takim śluzem w pieluszce? Naprawdę sama nie wiem co mam myśleć.. Mała nie gorączkuje, nie jest marudna, je normalnie, jest wesoła, wszystko jest normlanie..


Jutro sądny dzień. Jedziemy z Lenką na kontrolę bioderek. Boże, jak ja bym chciała żeby już wszystko było dobrze. Trzymajcie kciuki, proszę!! :)


Meble odebrane, tylko trzeba złożyć :P A P. się wczoraj tak zamotał, że nie dał rady i dzisiaj będzie próbował po raz kolejny. Coraz bliżej do przeprowadzki, ajajaj! :)


kocham mojego aniołka ! <3

poniedziałek, 29 lipca 2013

87. Mamo, chyba polubiłam smoczek!

Tak jak wspomniałam, od piątku nie miałam internetu. Firma z której mamy internet powiększa swój zasięg przez co często internetu brak. Mam nadzieje, że jak najszybciej się to zmieni! :) 

Co u nas? 

W piątek również byłyśmy na spacerku z chłopakami, Lenka znowu spisała się bardzo dobrze, bo praktycznie cały spacer przespała z małą przerwą na butle "w terenie". W sobotę i w niedziele niestety spacereku nie było. W sobote każda próba włożenia Lenki do wózka kończyła się krzykiem, ogólnie miała jakiś ciężki dzień. Cały czas była marudna i nawet nie chciała leżeć w leżaczku. W niedziele natomiast było za gorąco. Owszem Lenka spędziła cały dzień na podwórku, we wózku, ale leżała cały czas w cieniu.  Dzisiaj też pogoda niezaciekawa, cały czas grzmi do tego duszno i czasami kropi deszcz, więc siedzimy w domku- NIESTETY :)

Mama z praktyk wychodzi o 12:30 , więc całe popołudnie i wieczór może spędzić z Lenką! Ale się cieszę, że nie każą mi siedzieć do 15.. Oszalałabym tam! :)

Natomiast moja mama pojechała odebrać nasze zamówione meble do kuchni. Ja nie chciałam rozstawać się z Lenką, ani ciągnąć ją po sklepach. Już raz mieliśmy taką przygodę i jak na razie nie chce tego powtarzać. :) Chyba za dużo bodźców jak na taką małą istotkę. 

Nastała u nas mała zmiana. Mianowcie, Lenka polubiła smoczek! Tak, sama się dziwie, ale o to dowód:



Jak to wyszło? Przypadkiem, w sobotę. Krzyczała, sama nie wiem o co, aż w końcu spróbowałam dać jej smoczka iii.. cisza :) I od tego momentu Lenka jest cały czas ze smokiem, a jak jej tylko wypadnie to krzyk niesamowity :)

88. Awaria internetu part. II

Przez weekend znowu nie miałam internetu, jedynie w telefonie, a już kiedyś próbowałam pisać posty z telefonu i wiecie jak to się się skończyło... =)) 



Postaram się dziś nadrobić i opowiedzieć co u nas.
Do później. :*

czwartek, 25 lipca 2013

89. Becikowe - miłe zaskoczenie.

Dziś odebrałam becikowe i powiem Wam, że nie spodziewałam się takiej kwoty :) Wyszło nam ponad 2 tysiące, widocznie załapaliśmy się też na to drugie :) Dzięki tej niespodziance, możemy na spokojnie dokupić najpotrzebniejsze rzeczy do naszego mieszkanka i lada dzień się wprowadzić. Ale się cieszę!! :)

Lenka dzisiaj poznała nowych kolegów, byłyśmy na spacerze z moją koleżanką, która w marcu urodziła słodkich bliźniaków :) Lenka zachowała się super !! Przez 3 godziny leżała grzecznie w wózku i próbowała z nami po swojemu rozmawiać :) Aniołek. Ale nie mogę jej za dużo chwalić, bo się przyzwyczai  i jutro da popalić :P Taka mała wredotka o :) Jutro oczywiście też idziemy, a niech się Lenka zapoznaje, a co! :) Lenka się dotleni i mama miło spędzi czas. A teraz mała zmęczona po spacerku grzecznie sobie śpi.

Stwierdzam, że kierowcy nie mają pohamowania! Idziemy z dziećmi, a oni jeżdzą jak .. 120km/h lekko. By mogli chociaż zwolnić przy nas, ale nie.. Po co?! Jak widzę takie coś to aż się we mnie gotuje. A o przejściu dla pieszych to już w ogóle się nie wypowiadam. Rozumiem każdy może się śpieszyć, ale widząc że próbuję się zmieścić na małym chodniku, żeby przejść na drugą stronę już by mogli się zatrzymać. Minuta ich chyba nie zbawi?! 

Jutro mam wolne, bo mama idzie na pogrzeb i nie mam z kim małej zostawić. 

Powiem Wam, że brakuje mi takiego całego dnia z Lenką, straaaaaasznie mi tęskno bez niej. Chociaż czasami daje popalić to nie wyobrażam sobie bez niej życia. Bardzo mocno Cię kocham aniołku!!! <3 Taka mała istotka, ale ile potrafi dać szczęścia. Uwielbiam kiedy się śmieje, kiedy się przytula 'po swojemu' kiedy wydaje różne dziwnie dźwięki, kiedy fika nóżkami, rączkami. Nigdy bym nie pomyślała, że zwykła zmiana pampersa będzie dla nas taką frajdą!! :) I to, że jestem młodą mamą nie oznacza, że nie mogę być szczęśliwa. Wręcz przeciwnie, dzięki Lence poznałam co to prawdziwe szczęście. Owszem było ciężko, ale jest coraz lepiej. Kiedy bolał brzuszek i Lenka miała kolki, nawet zwykła kupka dawała tyle szczęścia, bo małej w końcu ulżyło ! :) I czy coś tracę? Może tak może nie.Wiem jedno, na pewno zyskałam bardzo dużo, bo mam cudowną córeczkę. Może straciłam w pewnym stopniu kontakt z koleżankami, ale spotykamy się i tak w miarę często, nie tak jak kiedyś, ale jednak. :) Nic nie jest takie jak było przed narodzinami Lenki, ale to nie oznacza, że jest gorzej. :) Tworzymy naprawdę szczęśliwą rodzinkę. Już nie raz popłakałam się przytulając Lenkę, albo kiedy patrzyłam jak śpi. Ale z pewności były to łzy szczęścia. Czasami nadal nie mogę uwierzyć że mam przy sobie taki skarb. :)




środa, 24 lipca 2013

90. Wyjazd na weekend?

Chcielibyśmy pojechać z Lenką na weekend do rodziców P. ale ja się troszkę obawiam, jak Lenka zareaguje.. Nowe miejsce, brak jej łóżeczka przez co będzie musiała spać ze mną no i ogólnie mam pełno obaw. Co myślicie o tym? Czy to nie za wcześnie? Chyba za bardzo panikuje, co? :)

3 dzień praktyk za mną. Co robię? Nic. Dosłownie. Do ok. 10 sprzątam, a potem mam wolne, tyle, że przez 2h muszę 'ściemniać' że coś robię, bo o 10 to za wcześnie żeby wyjść. Oszaleli! 

Noc była spokojna, z małą przerwą na butlę o 4, potem Lenka spała do 9:30 i w sumie cały dzień dziś przespała. Chyba się zmęczyła wczorajszymi krzykami i musiała dziś odpocząć. A może po prostu służyło jej świeże powietrze? Bo cały dzień spała na podwórku, we wózku i przyszła z babcią po mamę, jak skończyłam praktyki. :)) 

A teraz? Pół godziny temu wypiła butlę, teraz leży z gołą pupką na swojej kochanej kołderce i sobie "gadamy po Lenkowemu" :) Szynę jej zdjęłam, niech sobie troszkę pofika przed snem! :) 

Co do szyny to w środę jedziemy na kontrolę. Boże, jak ja bym chciała żeby już było dobrze z bioderkami, żeby nie musiała się męczyć, chociaż myślę, że już się przyzwyczaiła. Ale serce mi pęka kiedy muszę jej to zakładać.. 

O! Mam takie pytanie, do tematu w którym jestem całkowicie zielona. Chodzi mi o współpracę z różnymi firmami.. Widziałam, że dużo z Was współpracuje. Jak się nawiązuję taką współpracę? Z góry dziękuję za odpowiedzi :)) 




wtorek, 23 lipca 2013

91. KOLKI !!

Kolki powróciły, więc trzeba nosić, przytulać, całować, masować i dbać żeby było dobrze. Malutka dostała kropelki " BIOGAIA " i jest już lepiej. Zasnęła, ale zobaczymy na jak długo. Póki co życzcie nam spokojnej, bezbolesnej nocy. 





Dobranoc :*




Jutro napiszę więcej, obiecuję. :* 

poniedziałek, 22 lipca 2013

92. Pierwsza rozłąka.

Mamy z Lenką za sobą pierwszą taką długą rozłąkę, na aż 6h :) Wypuścili mnie wcześniej bo i tak nie było co robić.. Lenka z babcią o dziwo była grzeczna, chyba czuje respekt hehe ;) Ale za to jak wróciła mama to córeczka się rozbrykała.  Mam nadzieję, że jutro też będzie lekko ;)

Remont w sumie zakończony, ostatnie wykończenia zostały. Jutro tata P. będzie zakładał panele, a my z P. jedziemy po meble do kuchni i możemy się wprowadzać :) Nie mogę się doczekać, w końcu będę miała spokój, nikt mi nie powie, że to źle, to niedobrze. :) 

Wyruszacie gdzieś z maluszkami na wakacje? :)


niedziela, 21 lipca 2013

93. Mała Lenka podróżuje :)

Lenka dzisiejszy dzień spędziła na odwiedzinach i ogólnie miała kontakt z wieloma osobami na raz co ją chyba wykończyło, bo pod koniec zaczęła już troszkę marudzić, ale po powrocie do domu, kiedy mama zdjęła pampersa położyła Lenkę z gołą pupką na kołderkę, mała zamieniła się w aniołka! :) Zaczęła 'gadać' po swojemu, wymachiwać rączkami, nóżkami, śmiać się. Chyba u niej sprawdza się przysłowie "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" :)

Na pierwszy 'odstrzał' był rodzinny obiad u moich rodziców, czyli jeszcze w sumie u Lenki w domku, ale był mój brat z żoną i córką, rodzice, ja i P :)

Po obiedzie pojechaliśmy do babci i dziadka Lenki, czyli do rodziców P. tam spacerek 'po wsi' :P  Mała praktycznie przespała całe odwiedziny, nie licząc przerwy na butle i lekkie marudzenie :)

Jak wracaliśmy po drodze wjechaliśmy  na kawkę do mojego brata :) 

A teraz Lenka już śpi, mama też pada.. Szybki prysznic i spać :) 


A mama jutro zaczyna praktyki i przymusowo musi zostawić swojego kochanego aniołka na 8h pod opieką babci :( I tak do 16 sierpnia.. Trzymajcie kciuki, żeby jakoś tam było :)

sobota, 20 lipca 2013

94. Zamiast smoczka, wolę paluszki!




Więc tak.. nasz mały nerwusek zamiast smoczka, woli swoje paluszki, a raczej całą piąstkę! 
O smoczku nie ma nawet mowy, chociaż zdarzają się momenty kiedy smoczka już weźmie, ale max 3 minuty później wypluwa i zamienia na rączki :)
Na siłę nie próbujemy, może kiedyś zechce to sama się upomni :)









Lubię weekendowe poranki, kiedy Lenka budzi się w świetnym humorze, uśmiecha się od ucha do ucha, bierzemy ją do siebie do łózka, leży z nami i próbuje 'gadać' :) 



nasze kochane maleństwo. <3

piątek, 19 lipca 2013

95. Mama ma wychodne.

Czy udaje się Wam wyjść samej z domu? Np. spotkać się z koleżankami? My z P. ustaliliśmy, że nie będziemy się w tej kwestii ograniczać. Kiedy np. ja chce wyjść spotkać się z koleżanką, nie ma problemu- wtedy dyżur przejmuje tata. :) Kiedy wracam Lenka już wykąpana, najedzona, zasypia :) Kiedy P. chce jechać na ryby również nie ma tego problemu. I to chyba najlepsze rozwiązanie. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Przeważnie jest tak, że raz wychodzę ja, raz P. Resztę czasu spędzamy wspólnie, rodzinnie :)

Pogoda jest okropna! Nie dość, że pochmurno to jeszcze wieje, aż się boję wyjść z Lenką na spacer, bo ma lekki katarek, ale byłyśmy u lekarza i stwierdziła, że to lekkie przeziębienia i mam podawać witaminę C i będzie dobrze. Co do spacerów to jak wspominałam, idzie nam coraz lepiej. Teraz naszym problem staję się czapka lub opaska, mała nie chce ich zaakaceptować :P Kupiłam jej słodki, różowy, przewiewny kapelusik, ale też nie ma mowy i każda próba założenia kończy się płaczem, ale mama jest cierpliwa i zakłada tyle razy aż Lenka się przyzwyczai :)

Mamy nowy bujaczek, ale Lence również się nie podoba, wybredna ta nasza córka ! :) Ale wierze, że małymi kroczkami ze wszystkim dojdziemy do porozumienia :)


czwartek, 18 lipca 2013

96. Pierwsze przespane noce.

Pierwsze przespane noce za nami! Jak długo tak będzie? Nie mam pojęcia, ale po cichu liczę, że będzie ich już coraz więcej. Wczoraj miałyśmy aktywny dzień, bo cały dzień spędziłyśmy na dworze, w wózku :) Lenka pozwoliła mamie zrobić zakupy i zwiedzała sobie świat nie śpiąc :)

Lenka dzisiaj kończy 2 miesiąc, może dojrzała do wózka? :P Zauważyłam, że już się bardziej potrafi skupić, bo jeszcze 2tyg. temu nie było nawet mowy, żeby np. zainteresowała się karuzelą nad łóżeczkiem, a wczoraj poleżała 1,5h wpatrzona, a przed wczoraj 30min. robimy postępy :)

  • Zabawki jej nie interesują, nawet najmniejsze grzechotki, ale na to przyjdzie czas.
  • Na brzuszku leżeć lubi, ale najbardziej kiedy leży na moim lub P. brzuchu wtedy jej się najbardziej podoba, wtedy uśmiecha się najwięcej.
  • Nienawidzi czapek opasek itd! :P Każde wyjście z domu to wojna o czapkę, ale staramy się..
  • Chyba lubi swoje włoski :P Przedwczoraj kiedy nasz super tata naprawiał leżaczek Lenka leżała z mamą w łóżku i trzymała się za włosy po boku główki :) Mama pogłaskała 2 razy po włoskach i Lenka zasnęła.
  • Herbatka koperkowe toleruje jedynie z dodatkową ilość glukozy, kiedy jest ciut słodsza.
  • Polubiła spać, do południa śpi dużo, a potem jak się rozbryka.. istny diabełek! :)



Dziś kolejny aktywny dzień :) Lenka przysypia , mama też pada na twarz :) 


Dobranoc :*


97. Awaria internetu.

Wczoraj miałam awarię internetu, dlatego nic nie napisałam ;) 

Dziś nadrobię.. ;) 

wtorek, 16 lipca 2013

98. Wdech, wydech..


…wdech, wydech. Nie mam siły, zaraz COŚ mnie chyba trzaśnie. Wspólne mieszkanie z moimi rodzicami (a raczej mamą) to katastrofa! Nie wiem co jej się nagle odwidziało, ale stała nie do zniesienia, oczywiście tylko dla mnie, bo P. jest idealny. Wszystko jest nie tak. Tu zostawiłam szklankę, nie tak trzymam Lenkę, dlaczego ją przykryłam kocem, ubierz ją, bo zimno, rozbierz, bo gorąco i wiele innych przykładów. Myślę, że chce zrobić mi na złość, żebym w końcu się wytrzymała i żebyśmy szybciej się wyprowadzili. Z tatą problemu nie ma żadnego, wręcz przeciwnie, a mama … grr. Naprawdę panuję się żeby nie powiedzieć (znowu) paru słów za dużo, ale czasami po prostu nie wychodzi.


Chodzę nerwowa, wkurzona, zła! 


Nie wiem jakim cudem pękł nam leżaczek, jedyna plastikowa rzecz z której był zrobiony leżaczek nagle pękła! Nie wiem czy uda się to naprawić, bo jak nie trzeba będzie kupić kolejny. Bez leżaczka jak bez ręki. Lenka zasypia w leżaczku, spędza w nim praktycznie cały dzień i nagle miałoby go nie być? Nie wyobrażam sobie. Chyba naprawdę mam pecha.. Póki co udało mi się Lenkę uspać w foteliku samochodowym (o zgrozo!) włożyłam ją do łóżeczka i mam nadzieję, że troszkę chociaż pośpi, bo przez to, że ja jestem nerwowa mała to odczuwa i straaasznie marudzi.  


Poradźcie mi coś. Mam problem natury kobiecej. : ) Mianowicie, 2tyg. temu dostałam miesiączkę, już drugą po porodzie. Od tego cyklu zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne i okres nadal trwa.. Dzisiaj jest równe 2tyg. czy na początku brania tabletek tak się zdarza? Mam nadzieję, że coś mi poradzicie. :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

99. Ślub ze względu na dziecko?

  Na pewno każdą z nas spotkała się gdzieś z taką sytuacją. Co o tym sądzicie? Moim zdaniem jest to bezsensu.. Oczywiście nie mam nic przeciwko braniu ślubu w ciąży, ale tylko wtedy kiedy jest to świadoma decyzja, nie narzucona „Z GÓRY” lub kiedy powodem ślubu jest prawdziwa miłość, a nie ciąża. Nigdy nie byłam jakaś przesadnie religijna i jak zaszłam w ciążę to nawet nie pomyślałam, żeby SZYBKO, SZYBKO wziąć ślub, na szczęście P. też nie..  Dużo osób się tym kieruje, bo jak dziecko to musi być ślub, choćby cywilny, ale ślub! Bo niby po ślubie jest łatwiej wszystko pozałatwiać w urzędzie itp. Prawda, ale my ślubu nie mamy i jakoś nie mieliśmy problemów z załatwianiem spraw. Lenka ma nazwisko Przemka, problemu nie było żadnego. Znam tez dużo przypadków gdzie to rodzice naciskają na ślub. Zwłaszcza kiedy jest to młoda dziewczyna. Jak się tłumaczą? „taka młoda, bez ślubu, co ludzie powiedzą?” A co mają mówić? To nie jest ich życie.  Moi rodzice nie byli tacy, kiedy dowiedzieli się, że jestem w ciąży w ogóle nie brali ślubu pod uwagę, wręcz przeciwnie. Stwierdzili, że sama mam to przemyśleć, czy chce, bo taką pochopną decyzją mogę sobie zmarnować życie. Znam kilka przypadków np. moja koleżanka z klasy, rok temu urodziła córeczkę, miesiąc przed porodem MUSIAŁA wziąć ślub, bo rodzice, by nie dali jej spokoju. Obydwoje byli młodzi i co? Obecnie już nie są razem, obydwoje żałują (nie)swojej decyzji. I po co było się śpieszyć?

  My na razie z P. ślubu nie planujemy, oczywiście kiedyś chcemy go wziąć, ale nie teraz.. Teraz na pierwszym planie jest remont mieszkania, przeprowadzka. Na ślub chcemy odłożyć, żeby był taki jaki MY chcemy. Póki co jesteśmy szczęśliwą rodziną bez ślubu. :) Nam to nie przeszkadza, a to chyba najważniejsze?

  Mama wczoraj po raz kolejny kąpała Lenkę! :) Idzie nam coraz sprawniej. Mała czuję się w wodzie, jak rybka. :P Bałam się, że nie będzie lubiła się kąpać, a jest wręcz przeciwnie. Krzyk zaczyna się dopiero kiedy kąpiel się kończy i trzeba ubrać piżamkę, tego Lenka nie lubi najbardziej. Wczoraj krzyczała tak, że mama z wrażenia zapomniała uczesać dziecko po kąpieli i mała ma dzisiaj na głowie „coco jambo” i nic nie idzie z tym zrobić :P Każdy kosmyk w inna stronę :)



A wygląda to tak :



mały loczek nasz :)


uśmiech dla odwiedzających :)








wspominałam wcześniej, że Lenka musi nosić tę szynę i własnie wygląda w niej tak:



ale nie przeszkadza jej jakoś bardzo, bo może w niej zasnąć :)



niedziela, 14 lipca 2013

100. Wyzwanie?

No to stawiam sobie wyzwanie! :) Wezmę przykład z migdałowej mamy i sierpniowej mamy i będę codziennie, każdego dnia, przez 100dni pisać jeden post :) Zaniedbałam bloga, czas się poprawić :)! 

Co u nas? 

Lenka wczoraj skończyła 8tygodni. Jak ten czas leci, booziu. "Dogadujemy" się coraz lepiej, mama stara się być spokojniejsza i nie panikować od razu, a Lenka stara się być grzeczna, chociaż nie zawsze jej to wychodzi :P 

Muszę się pochwalić, Lenka (chyba) polubiła wózek! :) Coraz częściej udaje mi się wychodzić na spacery kiedy nie śpi. Co prawda zasypia po drodze we wózku, ale to dobrze, lepiej żeby zasypiała na spacerze niż u mamy na rękach. 

Mama zaczęła kąpać dziecko!! :D Przez 8tygodni bałam się wykąpać małą. Dlaczego? Wydawało mi się to baaardzo trudne np. utrzymać ją itd, ale okazało się, że to pestka i takim oto cudem mama kąpała Lenka (już :P) 3 razy :) Po prostu jestem z siebie dumna! A Lence chyba się podobało, bo była bardzo grzeczna.

Co do grzeczności mojego maleństwa stwierdzam, że NIE mogę jej za dużo chwalić, bo wtedy jest baaardzo nieznośna :P 

Myślę, że najgorszy czas mamy za sobą.. A teraz będzie już tylko lepiej. :)









środa, 3 lipca 2013

Dzielna Lenka.

Ależ mam dzielną córeczkę !!! :))))

Wczoraj rano byliśmy na szczepieniu, malutka troszkę zapłakała przy ukłuciu, ale jak ją ubrałam i wychodziłyśmy z gabinetu to już spała, a jak dojechaliśmy do domu to spała kolejne 2h :) Aż się troszkę zdziwiłam, bo myślałam, że będzie płacz niesamowity, a tu takie zaskoczenie, ale to dobrze, że mała jest twarda :P

Po południu byliśmy u ortopedy założyć tę szynę. Dlaczego dopiero teraz? Bo szyna przyszła dopiero w czwartek, a TEN ortopeda przyjmuje tylko we wtorki i środy więc to był najszybszy termin. U ortopedy kolejne pozytywne zaskoczenie, przy USG stwierdził, że JEST ZNACZNA POPRAWA lewego bioderka i że jak tak dalej będzie się poprawiać to za 3tygodnie mała będzie bez szyny. Przy badaniu też nie płakała, trochę jęczała przy zakładaniu, ale to chyba raczej z głodu, bo lekarz się spóźnił i mały głodomorek zdążył zgłodnieć :)) Mała już powoli się przyzwyczaja do tej szyny, zakładanie i zdejmowanie jest najgorsze, a jak już ma ją na sobie to nie płacze, więc jest dobrze. Dzisiaj jak jej zakładałam to miałyśmy 3 podejścia bo serce mi pękało, za 2 razem położyłam się z nią i zaczęłam jej tłumaczyć, że to dla jej dobra, żeby miała śliczne, zdrowe nóżki, patrzyła na mnie takimi oczkami jakby wszystko rozumiała i za 3 razem się udało! :) Dzielna babka z tej naszej Lenki :) Teraz leży w leżaczku i się uśmiecha więc chyba nie będzie tak źle.

Od dzisiaj zaczynamy akcje "POKOCHAJMY WÓZEK". Lenka po prostu nienawidzi wózka, jedyne spacery są możliwe tylko wtedy kiedy Lenka śpi, bo inaczej słyszy ją całe osiedle, a tak być nie może, bo nic w domu nie zrobię, ani zakupów, ani nic. Więc zaraz idziemy na podwórko i będziemy "ćwiczyć". Może płakać, krzyczeć, ale w końcu się przyzwyczai, prawda? :) A jak z waszymi dzieciaczkami? Lubią być w wózku? :)

Mama wczoraj miała "wychodne", jako, że moja bratowa zdała (w końcu :P) prawo jazdy tata zdeklarował się, że zostanie z córeczką, a mama może iść :) Ale mi było dziwnie.. A jak wróciłam do domu po max. 2h to czułam się jakby Lenki nie widziała tydzień :P A ona tak grzecznie spała wykąpana i najedzona :) Kochanego mam mężczyznę nie ma co! :)) 








ps. trzymajcie kciuki za nasze próby pokochania wózka :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

PODZIĘKOWANIA.

Zauważyłam, że tylko narzekam na tym blogu :P A tak być przecież nie może :) Trzeba się cieszyć tym co jest i starać się żeby było lepiej, a narzekanie nic tu nie da.

I chciałabym podziękować wszystkim osobom, które odwiedzają mój blog, wspierają mnie, trzymają kciuki i dodają otuchy DZIĘKUJĘ. ;))))

Ze spraw bieżących, u innego ortopedy nie byliśmy, bo najbliższym termin był na wtorek po południu, a my właśnie wtedy mamy jechać założyć tę szynę. No nic, pojedziemy, założymy, a potem skonsultujemy już to wszystko prywatnie, w sumie zawsze można to zdjąć i może zrobić to każdy ortopeda. Ucieszyłam się, bo znaleźliśmy szybko "bardzo dobrego ortopedę" niedaleko nas. Dzwonie, rejestruje się, termin szybko wszystko ładnie pięknie dopóki nie zapytałam o nazwisko lekarza, TEN SAM.. Więc grzecznie podziękowałam. Planuję zapytać się jutro, czy możemy przyjeżdżać na wizyty prywatnie i częściej, myślę, że od razu zmieni stosunek do nas. Wiadomo: kasa, kasa, kasa. Ale ważne, żeby Lenka miała zdrowe nózki, a kasa jest nieważna! :)

Dzisiaj byłam na kontroli u ginekologa, wszystko jest w jak najlepszym porządku.. ;) 

A Lenka roooooośnie i roooośnie ;) I jest coraz bardziej kochana :*

czwartek, 20 czerwca 2013

Nie tak znowu kolorowo..

Bujaczek leżaczek , zdał swój test. Polecam wszystkim mamom ;))

We wtorek byliśmy na USG  bioderek , okazało się , że Lena ma dysplazję stawu biodrowego, lewego. Prawe bioderko ma IIB , a lewe IID. We wtorek jedziemy założyć małej szyne Tubingen, jak na razie lekarz zalecił nam podwójne pieluszkowanie, przez co mała marudzi strasznie, bo gorąco na dworze, a ona jeszcze w pampersie i 2 pieluchach tetrowych. Pieluszki ściągam co pewien czas i pilnuje żeby leżała z nóżkami rozłożonymi (efekt taki sam jak w pieluszkach). Zastanawiamy się nad konsultacją u innego ortopedy, bo ten to jakiś ... brak słów. Nic rzeczowo nie wytłumaczył, tylko podał diagnozę i kazał ubrać małą i do widzenia.

A czy któraś z Was spotkała się z takim problemem bioderek? Osobiście, albo ktoś z Waszej rodziny, znajomych? Chciałabym wiedzieć o tym coś więcej, czy to coś poważnego, jakie niesie za sobą powikłania itd. Czytałam w intenecie, na forach, ale tam juz wolę nie czytać, bo powoli dostaję w głowie.. Córka mojej koleżanki miała coś takiego, tę szynę ponosiła tydzień i teraz już wszystko jest dobrze, rozmawiałam też ze znajomą rehabilitantką i też mówiła, że nie mam się o nic martwić, bo im szybciej zacznie się leczenie tym szybciej malutka będzie miała zdrową nóżkę..

No i jeszcze jedno zasadnicze pytanie.. Czy w szpitalu cholera jasna tego nie zauważyli?! Przecież badali malutką dokładnie.. Nie wytrzymam. Serce mi chyba pęknie jak będę musiała to małej założyć...